poniedziałek, 24 września 2012

sesja portretowa z ostatniego dnia lata


Justyna po wczorajszym Jamsonie / 70X50 cm / olej na płótnie

Ostatniego dnia lata jeszcze zanim odebrałem Basię z przedszkola wskoczyłem na rower i popiłowałem do centrum na plac konstytucji w całe 25 minut. Spóżniłem się na sesję portretową ale ich jeszcze nie było, ich to znaczy Justyny i Wojtka, Wojtek to taki mój kolega który pisze książki a Justyna to koleżanka Wojtka która te książki czyta i pisze o nich i mówi w różnych mediach, ale oczywiście nie w różnych językach, chociaż Wojtek wie że mu tego życzę. Tak więc ja jako że jestem dodatkiem do portretów literackich rozłożyłem swoje szpargały i rozpoczełem odgrywać ten uliczny cyrk zwany portretem na zamówienie, który uprawiamy z Wojtkiem już któryś raz z rzędu i właściwie kończy to zawsze tak samo, po co to wszystko. Po jaki gwint. Ale co się zaczeło to się nie odstanie i dzieje się i to skończyć trzeba. No to ja mach, mach ołówkiem po kartce szur, szur gumką, Justyna w prawo ja w lewo jej profil trudny jej nos za żywy, jej oczy gorące niebieskie już i temperatura zaczyna mieć znaczenie już i lato się kończy i zaraz musimy wleść do środka, bo jak do tej pory to na zewnątrz przy stoliku na dziedzińcu siedziy. Ale, ale zaraz zimno i już wchodzimy, bo Justyna w letniej sukience, a ja Wojtka pytam i jak i jak, co myśli co czuje, ten że spoko spoko. Bo nie ma jak wsparcie. No to do środka ale tam i światło inne i poza jej i nagle głód się odezwał do niej. To i przerwa, już i po przerwie, ja szur szur, mach mach, ale portret idzie w przeciwną stronę oddala się. Stój, halt mówię. W duchu mówię ale robię dobrą mninę, że niby wszystko idzie cacy super, extra, zajebiście, noale nie idzie a ja brnę. sam na sam ze sobą swoim wyobrażeniem o byciu kimś nieprzeciętnym, artystą człowiekiem niezwykłym wrażliwym ale bogatym jak Neo Rauch. Oczywiście milczę bo ani znam ani czytam, a zresztą co mnie tam te dwory obchodzą, ja tu jestem sam dworem jak to się mówi po warszawsku. Uśmiecham żeby nie było że mnie nie ma, ale mnie to krępuje coraz bardziej zaraz pewnie pomyśli że gej, Albo ciota, może nie pomyśli bo kulturalna ale kulturalni też myślą nawet jeszcze bardziej, Wojtek mówi że jestem naiwny to mnie broni, czyli mogę więcej, że jak dziecko. No to jak już skończyłem to oczy przetarłem i jeszcze raz, no i dalej szur szur gumką żeby zanim dam sobie chwilę dystansu. Zmazałem go całego i wygrałem a co mi tam mogę sobie mogę wiele, jak ja nie zadowolony to przecież nie mogę oczekiwać zbyt wiele od innych. A i Wojtek widzę skręca się w tą i tamtą. Już i słońce zaszło na placu konstytucji i wracać nadszedł czas.

1 komentarz: